Dzisiaj działam expresowo,
piszę do Was post
a w powietrzu unosi się zapach smażonych pomarańczy i przyprawy do pierników.
Chciałam Wam pokazać co się u mnie wydarzyło od soboty...
Upiekłam z Mikołajem wielką porcję maślanych ciasteczek z przepisu od Ewy,
które niestety zniknęły tego samego dnia
(część w naszych brzuszkach a reszta w paczuszkach
do bliskich nam osób).
W sobotę zrobiłam przepyszną konfiturę z pomarańczy
z odrobiną whisky wg przepisu Any.
Ma bardzo ciekawy smak.
Można ją pożerać wprost ze słoiczka, albo dodać odrobinę do herbatki.
Przygotowałam kilka małych słoiczków dla bliskich
a dziś właśnie zrobiłam drugą porcję
dla siebie i reszty rodzinki, dlatego tak pachnie pomarańczami w całym domku.
Czujecie?
Te cudowne etykietki z reniferami i motywami świątecznymi przysłała mi
ze swojego cudownego shopu.
Fajnie jest tak zrobić drobne upominki, poowijać dwukolorowym sznureczkiem
(prezent od Gosi)
i widzieć radość na twarzach obdarowanych.
Moja buzia też się ucieszyła na widok pięknego otulacza kubeczkowego,
który wygrałam na aukcji charytatywnej dla Marcinka.
To piękne dzieło wykonała nasza zdolna Ana z Wymarzonego Domu Ani
Wewnątrz koperty była przepiękna kartka z cudownymi życzeniami świątecznymi od Marcinka i Any.
Dziękuję Ci Aniu i Marcinku.
Pędzę wyrabiać ciasto na pierniczki.
Może się uchowają do świąt?
Życzę Wam spokojnego wieczoru,
z ciepłą herbatką
przy blasku świec.
Buziole!!!













































